Szkoła Podstawowa im. św. Jana Pawła II w Wilczkowicach - witamy na naszej stronie internetowej.::Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali - św. Jan Paweł II::Szkoła Podstawowa im. św. Jana Pawła II w Wilczkowicach - witamy na naszej stronie internetowej.::Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali - św. Jan Paweł II::Szkoła Podstawowa im. św. Jana Pawła II w Wilczkowicach - witamy na naszej stronie internetowej.

Aktualności

18 sierpnia 2020 15:26 | Aktualności

ODSZEDŁ OD NAS KAPŁAN, NASZ UCZEŃ I PRZYJACIEL – KS. IRENEUSZ SZUSTAK.

Pożegnaliśmy dziś Ks. Ireneusza Szustaka, Ucznia i Przyjaciela naszej szkoły.

Ks. Irek jak tylko zapamiętałem był dzieckiem spokojnym, zawsze przygotowanym do lekcji. Właściwie miał piątki i szóstki z każdego przedmiotu. Wielokrotnie mówiłem i powtórzę to raz jeszcze: Był jednym z najlepszych uczniów w historii naszej szkoły. Przy tym był bardzo skromny. Swoją postawą i zachowaniem imponował nauczycielom i swoim kolegom. Właściwie wszyscy od zawsze domyślaliśmy się, że zostanie księdzem. I nas nie zawiódł. Z jego sukcesów cieszyliśmy się wszyscy. Opowiadała o nich nam jego mama Hania, pracownica naszej szkoły. Irek był za skromny, żeby czymkolwiek się pochwalić. Z dumą uczestniczyliśmy w jego święceniach kapłańskich i Mszy świętej prymicyjnej. Już jako ksiądz często odwiedzał naszą szkołę, jeszcze częściej do mnie dzwonił i odwiedzał w domu. Jak tylko zapamiętałem, wspierał szkołę materialnie i finansowo. Piłki, słodycze, zabawki, książki - to jego prezenty dla naszych dzieciaków. Kiedy obchodziliśmy 100-lecie szkoły i potrzebne były duże środki finansowe na organizację jubileuszu i nadanie placówce imienia, to on w sposób naturalny dla siebie nikogo o nic nie pytając wpłacił na konto Rady Rodziców kilka tysięcy złotych. Był jednym ze sponsorów sztandaru, którym dziś go pożegnaliśmy. Trudno opisać jak wspaniałym i dobrym był człowiekiem. Dlatego z tak wielkim żalem go dziś żegnaliśmy. Parafrazując słowa Horacego możemy powiedzieć, że dla nas nie umarłeś i zostawiłeś po sobie pamięć nieśmiertelną. Spoczywaj w pokoju.

 

                                                                                                                    Zbigniew Kowalczyk

 

 

Przeglądając wiadomości na stronie internetowej: GOŚĆ.PL Radomski przeczytałem artykuł Kamili – uczennicy księdza Irka, który poniżej pozwolę sobie przytoczyć.

 

Na adres naszej redakcji swe wspomnienie przysłała jego uczennica:

"Ogarnia mnie ogromny smutek w związku ze śmiercią księdza Irka. Niedawno rozmawiałam ze znajomą na temat odwracania się młodych ludzi od Kościoła i że wpływ na to zapewne ma także fakt, jakich kapłanów spotka się na swojej chrześcijańskiej drodze. 

Ja miałam szczęście poznać najlepszego na świecie.

Zaczynając od zaangażowania Księdza Irka w życie naszej szkoły - wspólne wyjazdy na kręgle, Niebieskie Źródła, McDonald's, organizowanie uroczystego Dnia Papieskiego z przepysznymi kremówkami, coroczne rekolekcje wielkopostne, akcja sadzenia żonkili i Pola Nadziei, zachęcenie nas do uczestniczenia w Światowych  Dniach Młodzieży, za które będę mu wdzięczna do końca życia, zachęcanie chłopaków do zostania ministrantami i oczywiście udziału w Diecejalnych Mistrzostwach Ministrantów w Halowej Piłce Nożnej, co przekładało się na to, że w  szkole zawsze był otoczony grupką chłopaków i rozmawiali o piłce nożnej - takiego go zapamiętam. Zresztą miesiąc bez przynajmniej jednej religii na boisku byłby miesiącem straconym. Kochał młodzież i miał do niej mnóstwo cierpliwości. Był naszym nauczycielem - przyjacielem. Zawsze, gdy spotkało się go w kościele, to uśmiech sam  rysował się na twarzy. 

Chciałam zwrócić również  uwagę na fakt, że może nie zmienił całego świata, ale zapewne zmienił podejście jednostek do Kościoła - tak było w moim przypadku. 

Pokazał, że kapłan to nie tylko poważny, wymagający i zamodlony człowiek, ale kapłan to także przyjaciel i dusza towarzyska, pełna empatii i miłości do ludzi. Był osobą, która nigdy nie namawiała i nie zmuszała, ale swoją postawą i szerokim szczerym uśmiechem  zachęcała do uczestniczenia we Mszy Świętej. Umiał zjednoczyć młodzież i zachęcić do wspólnej modlitwy. Co ja mówię - młodzież, całe pokolenia! W końcu uwielbiała go również moja babcia, która należy do Rodziny Radia Maryja. 

Wiele rzeczy robił bezinteresownie i nie szukał poklasków. Myślę, że mało kto wie, ile dobrego uczynił, bo nigdy nie szukał uznania i aprobaty.

Szczególnie jednak pamiętam historię, która opowiedziała mi mama. Dzieciaki z II klasy szkoły podstawowej miały zorganizowaną wycieczkę pokomunijną. Jedno dziecko pochodziło z biedniejszej rodziny. Ks. Irek, widząc jego smutek, gdy inne dzieci  z radością kupowały nowe zabawki i smakołyki, wziął  dziecko na bok, otworzył dłoń, wsunął banknot i powiedział, żeby zaszalało z kolegami i koleżankami. Zrobił to tak, żeby nikt nie widział. 

Podobnych historii zapewne jest więcej.

Naprawdę był przede wszystkim cudownym człowiekiem. Rzadko w  dzisiejszych czasach poznać człowieka, który byłby tak bezinteresowny, jak był Ksiądz Irek.

Był totalnym przeciwieństwem kapłana, jakiego próbują nam przedstawić dzisiejsze media. Dzięki niemu uwierzyłam w Kościół jako wspólnotę, w którym jest miejsce dla każdego. I każdy, bez wyjątku, jest równy.

Będzie mi go brakować. Dla mnie to nadal niezrozumiałe i ciężko mi w to uwierzyć, że już nigdy nie zobaczę go na niedzielnej Mszy św. Nieodżałowana strata. Jedyne, co teraz przychodzi mi do głowy, to dziękować Bogu, że dane było mi go poznać.

Łączę się w wielkim smutku.

Kamila, była uczennica Księdza Ireneusza"

Źródło: https://radom.gosc.pl/doc/6469095.Kamila-wspomina-i-zegna-swojego-ksiedza-katechete

Źródło zdjęcia:https://tkn24.pl/zmarl-ks-ireneusz-szustak-z-wilczkowic/ 

Przeczytano: 266 razy. Wydrukuj|Do góry